Link :: 27.08.2007 :: 19:42 Wpadam na chwilę, w ramach akcji "pożeganie". Pewnie nie na zawsze, przynajmniej na jakiś czas. Muszę sobie wszystko poukładać i przemyśleć. A póki co wybieram się na wakacje, które też nie są takie jakie miały być, ale skoro już postanowiłam odpocząć to odpocznę choćby nie wiem co. A należy mi się po tych kilku miesiącach pracy w banku z samymi debilami, po pracy w agencji z przewagą debili, po 2 udanych sesjach, po wszystkich psychicznych przejściach i po hektolitrach wylanych ostatnio łez. Pokój po pakowaniu powoli wraca do swojego dawnego wyglądu, jakimś cudem udało mi się upchnąć pół szafy ciuchów i pół drogerii w 2 torbach, jednak problem zapakowania tego do naszego i tak dość dużego bagażnika pozostał nierozwiązany. Tata oznajmił, że palcem nie kiwnie i jak się moje rzeczy nie zmieszczą, to będę je na plecach dzwigać za samochodem. Ja się skłaniam ku przyczepce, ale obawiam się, że i to problemu nie załatwi, gdyż nie mamy haka i tak czy owak sama musiałabym ją ciągnąć. Więc odpada.
Sprawy szkolne w postaci wyboru promotora załatwione, chociaż nijak się nie widzę w roli pisarki pracy. Ale przynajmniej o seminarium się już martwić nie muszę i mogę się skupić na moim rozmyślaniu. Powie mi ktoś, czego ja zawsze muszę od życia po dupie dostawać?? Dobre dziecko jestem, uczynne ponoć, uczciwe, wszystko co robię, robię dla kogoś i co z tego mam?? To, że uśmiech znam tylko z reklam past do zębów, a to, co widzę w lustrze z dnia na dzień coraz mniej przypomina człowieka. Ale zawsze jest jakaś nadzieja, że w drodze na wakacje, podczas ostrego hamowania, wylecę przez przednią szybę i zakończę swój 21-letni żywot na przydrożnym drzewie, pod którym po jakimś czasie rodzice postawią biały krzyż i powieszą na nim zdjęcie roześmianej czarnulki. Dość romantyczna wizja, tylko szyby trochę szkoda, ale na szczęście samochód mamy ubezpieczony ;)
Tym radosnym akcentem żegnam się i życzę wszystkim dużo szczęścia :)
Komentuj (7)
|